Wakacje „all inclusive” – zagrożenie czy szansa? cz. 2

Nareszcie wakacje! Cały rok wyczekujemy tego wspaniałego okresu, by znowu móc wyjechać i beztrosko odpoczywać. Kiedy jednak podjęliśmy się odchudzania, sytuacja nagle staje się dla nas przerażająca. Co teraz? Jak przetrwać urlop na diecie?! A przecież w każdych warunkach zasady żywienia obowiązują te same. Jak je wdrożyć w nowym środowisku i otoczeniu? Przeczytajcie koniecznie, jak ja to robię.

Miesiąc temu wyjechałam z rodziną na Rodos w wersji „all inclusive”. W te wakacje postanowiłam szczególnie poszukać sposobów na to, jak przetrwać wczasy, będąc na diecie. Słuchając historii z gabinetu dietetyka, nie chciało mi się wierzyć tłumaczeniom Klientek „ale Pani Olu, przecież się nie dało…”. Czyżby naprawdę nie dało się jeść zdrowo będąc na urlopie?!

Ależ skąd! Tak jak przypuszczałam, wczasy szczególnie w opcji z pełnym wyżywieniem, to niezwykła szansa na kontynuowanie rozpoczętej kuracji odchudzającej. W jaki sposób? Już Wam mówię…

Po pierwsze pamiętajcie, by JEŚĆ REGULARNIE i NIE PODJADAĆ. W hotelu, w którym spędzałam tegoroczne wakacje, śniadania były od ok. godz. 7.30 do 10.30. W bufecie było pod dostatkiem warzyw, sałatek, surówek. Były wypieki różnego rodzaju, w tym pieczywo razowe i pełnoziarniste. Na tacach były wyłożone codziennie świeże wędliny, również drobiowe, a także sery, w tym grecka feta oraz wiele dań na bazie jaj. Nie zabrakło także płatków owsianych oraz muesli. Jak dobrze wiecie, wszystkie te produkty doskonale nadają się na śniadaniowy posiłek. Nie zapominajcie o tym, jak wygląda Wasze śniadanie w domu. Ile pieczywa zawsze nakładacie, ile plastrów wędliny nabieracie na talerz, a także z ilu jaj przygotowujecie sobie śniadaniowy omlet czy jajecznicę? Tak samo powinien wyglądać pierwszy posiłek na wakacjach. Koniecznie pamiętajcie o dodatku warzyw.

surówki

Po śniadaniu bardzo ważne jest zorganizowanie sobie DRUGIEGO ŚNIADANIA. Tutaj musicie pobudzić do działania swoją kreatywność. W każdym hotelu są inne możliwości. Gdy w zeszłym roku byłam na urlopie, mój hotel był doskonale zaopatrzony w bufet przy basenie. Były tam najrozmaitsze sałatki, surówki czy inne lekkie przekąski, doskonale nadające się na dietetyczne drugie śniadanie. Tym razem, jednak musiałam zaopatrywać się w porcję owocu, zabieraną z bufetu porannego. Wiem, że wiele z Was pomyśli „ale jak to? Wychodzić z restauracji hotelowej z jedzeniem? Przecież wszystkie facebook’owe memy obśmiewają przysłowiowych Januszów i Grażyny, wynoszących jedzenie na wczasach…” A dla mnie to nie ma znaczenia. Przecież to jedno jabłko, jogurt, muesli czy mała grahamka! Nikt jeszcze nigdy nie zwrócił mi uwagi, gdy tak robię, a robię to często. Pewnie co innego, gdybym wynosiła jedzenie w pełnych torbach lub na wielu talerzach… Tego nie polecam.

20190519_133416

OBIAD to kolejne wyzwanie na urlopie. Tutaj czyha najwięcej pułapek. Pamiętajcie, by nie zwlekać z nim zbyt późno. Niekorzystne będzie jedzenie obiadokolacji. Po dłuższej przerwie zdążycie bardziej zgłodnieć, wówczas będzie Wam trudniej poskromić wilczy apetyt, gdy na stołach zobaczycie wiele smakołyków. Ponadto po ponad 4-5 godzinnej przerwie z pewnością Wasz metabolizm zdąży już nieco zwolnić, szczególnie po całodniowym leżeniu na plaży, więc nie liczcie że nadprogramowe kalorie ujdą Wam płazem. Koniecznie stosujcie zasadę JEDNEGO TALERZA. To bardzo trudne, gdy wybór jest taki duży. Pamiętajcie, że możecie skosztować wielu potraw, tylko najważniejsza jest właściwa porcja. Stosujcie się do wskazówek dietetycznych, by połowę talerza zajmowały warzywa, a drugą wypełnijcie najbardziej apetycznymi potrawami. Cudownie, gdybyście omijali frytki, smażone i obtaczane w panierkach mięsa, jednak nic się nie stanie, jeśli posmakujecie i takich potraw, tylko w mniejszej ilości.

Ja na wczasach staram się zawsze wybierać te dania, których wiem, że sama nie zrobię. Jest to okazja to poznania nowych smaków i inspiracji kulinarnych. Jedzcie powoli ten posiłek i pamiętajcie, że ma ona Wam dodać energii na drugą część dnia. Jeśli po obiedzie czujecie się senni, ociężali i zmęczeni… No cóż? To chyba nie o to chodzi na wakacjach, prawda…?

Po obiedzie często nabieramy ochoty na DESER. Ciasta, torty, babeczki, deserki… Jak tu przejść obok nich obojętnie? „Przecież wakacje są raz w roku i znowu mam sobie wszystkiego odmawiać?” Czy też tak uważacie? No właśnie… Wakacje są co roku, a dla wielu z Was okazuje się, że nawet kilka razy do roku. Czy to oznacza, że jednego urlopu nie możecie „przeżyć” inaczej niż zwykle? Jakie znaczenie ma tych kilka dni w perspektywie Waszej przyszłości, sylwetki, zdrowia….? A w ogóle próbowaliście kiedyś sobie naprawdę odmawiać podczas jakiegoś urlopu? I co się wtedy stało? Czy coś złego Was spotkało? Czy coś straciliście? Myślę, że warto żebyście takie rozmowy przebyli ze sobą jeszcze przed wyjazdem. Pozytywne nastawienie do celu związanego z realizacją procesu odchudzania, to najważniejsza rzecz przed Waszym wyjazdem.

Powiem Wam, jakie ja znalazłam rozwiązania na wakacyjny deser w wersji fit. Oczywiście OWOCE. Są one zawsze dostępne podczas każdego posiłku. Możecie też wybrać po prostu sok, a może jakiś owocowy koktajl czy smoothie albo sałatkę? Nic się nie stanie, jeśli raz skusicie się na jakiś lekki pudding, galaretkę czy gałkę lodów z owocami. Dobrze jednak nie korzystać z takich opcji codziennie. Unikajcie szczególnie tortów, ciast z kremami oraz innych kalorycznych wypieków. Jeśli jednak przegracie „walkę” z pokusami, koniecznie pamiętajcie o dodatkowej aktywności fizyczne. Po takim  odstępstwie od zasad zdrowego żywienia dodatkowo popływajcie, skorzystajcie z dostępnych zajęć fitness, aquaerobic albo pójdźcie na spacer plażą, czy zaplanujcie pieszą wycieczkę po okolicy. Wtedy z pewnością możecie mieć czyste sumienie.

KOLACJA. Tutaj najczęściej wszyscy są już odświeżeni po całodniowym plażowaniu i gotowi na długie letnie wieczory. Często kolacja na wczasach przybiera formę drugiego obiadu. Jej wielkość bywa zazwyczaj zbyt duża, a wybierane dania często są  ciężkostrawne, a zalecane byłyby wybory zupełnie odwrotne. Starajcie się wybierać potrawy bez dodatku węglowodanów, tzn. pieczywa, makaronów, a nawet ryżu. Porcja chudego mięsa lub ryby w towarzystwie solidnej porcji warzyw powinna w zupełności wystarczyć.

Myślę, że dla wielu z Was pozostaje nierozwiązany dylemat związany z piciem ALKOHOLU na urlopie. Wśród osób dorosłych, to naturalny element towarzyszący wielu spotkaniom towarzyskim. Szczególnie, gdy jest dostępny w opcji bez limitu, trudno go pominąć w tym miejscu. Niestety nie mogę napisać Wam nic, co chcielibyście usłyszeć. Alkohol to puste kalorie. Zawsze ma negatywny wpływ na odchudzanie. Szczególnie kobiety źle radzą sobie z metabolizowaniem tego płynu. Poza dostarczaniem nadprogramowych kalorii, dodatkowo powoduje „zatrzymywanie wody” w organizmie, co w połączeniu z upałem i (o zgrozo!) niewystarczającym piciem wody, daje efekt szybkiego wzrostu wagi. Często po powrocie mówicie, że czujecie się „nabrzmiałe”, „spuchnięte” i wracacie po tygodniu nawet z 4 kg więcej. Tak szybko nie tyje się w tkance tłuszczowej, część tego efektu jest zasługą zatrzymanej wody metabolicznej. Wniosek: jeśli nie chcecie przytyć po wakacjach, unikajcie alkoholu i pijcie dużo więcej wody niż w swoim klimacie.

To od Was zależy, jak będą wyglądać wasze kolejne wakacje…

stołówka

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s